poniedziałek, 29 września 2014

Wartość

Każdy człowiek jest wyjątkowy. Ma w sobie niepowtarzalną iskrę. Jednak jak ją wydostać? 

Dziś przeżyłem dość męczący dzień, który na szczęście powoli się kończy. Mogę odprężyć się na kanapie z kubkiem ciepłej herbaty i zabrać się za tworzenie kolejnego wpisu. Ciekawe czy już reklama mojej przyjaciółki zaczęła działać i ktokolwiek przeczyta treść tej krótkiej wypowiedzi. Chciałbym by na ten post zwrócić uwagę gdyż chcę opowiedzieć o czymś co wydaję się dla mnie istotne. Już od kiedy wróciłem do domu po głowie chodzi mi pewna myśl. Teraz mogę ją na spokojnie poukładać w zdania.

Uważam, że ludzie chcą skupić na siebie uwagę. Pokazać, że nie są szarzy. Owszem, nikt nie jest szary ale dlaczego w takim razie pozwalamy na to by tak na nas mówiono? Mamy swoje marzenia oraz talenty i to już sprawia, że jesteśmy na swój niepowtarzalny sposób wyjątkowi. Jednak trudno udowodnić to całemu światu...

Jestem osobą, która zdecydowanie chce zostać doceniona. Najzwyczajniej w świecie... No właśnie. To wydaje się takie zwyczajne- zostać docenionym. Ale dlaczego to takie trudne?

Mam swoje marzenia, mam swoje talenty, mam swoje plany. Jednak czy to jest wystarczające? Co trzeba zrobić by być zauważonym? Chciałbym by ktoś usłyszał to co chcę powiedzieć. Może dlatego wyrażam się w tak wielu sposobach. Maluję, piszę piosenki, komponuje. A czy ktokolwiek rozumie co ja mówię? Nie jedna już osoba miała styczność z moją sztuką. A nie zauważyłem by ktoś zrozumiał przekaz. Spotkałem się z tym, że moje dzieła zadziałały w jakiś sposób na emocje odbiorcy- to dla mnie już jeden krok w przód i bardzo się z tego ciesze. Jednak czy ktoś słyszy?


Lubię malować. Poczułem się wyjątkowo kiedy zostałem zaproszony do udziału w projekcie wspierającym młode talenty. Wtedy wówczas zorganizowano moją pierwszą wystawę. Odbywało się to w Biurach Poselskich. Wszystko chciałem ustawić samodzielnie, to miała być moja wystawa i od razu miałem na nią wizję. Oświetlenie oraz układ wymyśliłem praktycznie sam. Na wszystko miałem wpływ. Było idealnie. Efekt końcowy wyszedł lepiej niż zaplanowałem. Zaproszeni goście byli zachwyceni i nawet przeprowadzono ze mną pierwszy w życiu wywiad. Poczułem się doceniony i zauważony.

Ale teraz jest już cisza....

Czekam na kolejną okazję by się wykazać. Ja nie oczekuję od życia tego by mieć multum znajomych, chodzić na imprezy i zapominać o tym jak mam na imię. Mam troszkę inne ambicje. Chciałbym krok po kroku spełniać swoje marzenia. Nie wiem czy moje starania są wystarczające. Nie wiem co mogę jeszcze zrobić. Ale na pewno kiedy wymyślę coś popijając moją herbatę wprowadzę to w życie.

Wykorzystam każdą okazję.

niedziela, 28 września 2014

A co jeśli cuda się zdarzają?

Czy wierzysz w to, że można sprowadzić do siebie osobę z totalnie oderwanego od rzeczywistości miejsca, która posiada zupełnie odmienną i ciekawą historię i dogadywać się z nią tak jakbyście znali się już kilka lat? Sądzę, że mój dziwny przypadek jest dowodem na to, że jednak jest to możliwe. I stało się to w momencie, w którym oboje tego bardzo potrzebowaliśmy. 
Chyba każdy przeżył bezsenną noc podczas której po głowie chodziła w kółko jedna myśl. Kiedy sam to przeżyłem potrzebowałem tylko jednego- rozmowy. Niestety po północy zwykle większość ludzi już śpi więc do moich przyjaciół nie warto było się dobijać. Siedziałem w środku nocy z włączonym telefonem oczekując na to, że ktoś odezwie się na GG. Nagle pojawiła się wiadomość od zupełnie nieznanej osoby. I tak zaczęła się nasza znajomość. 


Mam zaszczyt przedstawić Laurę Hemmings, która pojawiła się w najlepszym momencie jaki można sobie wyobrazić. Dziś kończy ona 16 lat zatem z tej okazji, chcę życzyć jej wszystkiego najlepszego i podziękować za to, że pomogła mi wtedy kiedy tego najbardziej potrzebowałem. Nie wiem czy tej nocy mógłbym zasnąć spokojnie gdyby nie ona. Dlatego ten post jest poświęcony właśnie jej.

Cieszę się, że mieliśmy przyjemność się poznać, Już od początku traktowałem ją jak przyjaciółkę a ona mnie jak starszego brata. Pomagamy sobie nawzajem chociaż zapewne nawet ona nie spodziewała się tego, że znajomość zawarta w internecie potoczy się w taki sposób. Dziś jest to układ idealny, najważniejsza w życiu każdego człowieka jest świadomość, że można na kogoś liczyć. 

Dobrze jest mieć blisko osobę o równie silnej bezsenności jak ja.

Dziękuję.


sobota, 27 września 2014

Rozgryzając romantyczną ideologię

Lublin to takie niepozorne miasto schowane gdzieś na wschodzie Polski. A w tym niepozornym mieście mieszkam równie niepozorny Ja. Pisząc ten całkiem niepozorny blog staram się pozbierać myśli nazbierane od godziny 10.01 dzisiejszego dnia. Nie mam się czym pochwalić bo myśli egzystencjalne nigdy nie szły mi za dobrze. Niszczą tylko po drodze humor mój jak i moich bliskich. Przejdę od razu do zaplanowanej treści posta gdyż muszę się czymś zająć do godziny ok. 17.

Obecnie w szkole przerabiamy epokę romantyzmu. To chyba jedna z moich ulubionych epok gdyż wydaje się dla mnie najbardziej komunikatywna. Trafia do mnie z pewną łatwością oraz siłą i to sprawia, iż zaczynam ją powoli rozumieć. Zauważam również pewne analogie łączące charakterystyczne cechy epoki z dzisiejszym dniem. Twórcy romantyczni w swoich dziełach często otaczającą przyrodę wykorzystywali do opisywania nastroju towarzyszącemu bohaterom jak i danej sytuacji. No cóż... rozpoczyna się jesień więc o wnioski nietrudno. Za oknami widzę drzewa, które powoli tracą swoją żywo zieloną barwę. Na chwile stają się kolorowe by potem umrzeć i ustąpić miejsce nowej porze roku. Wszystko w końcu umiera, w parze idzie dość ponura atmosfera. Jesień kojarzona jest z szarówą i deszczem- przynajmniej przeze mnie. Towarzyszy ona równie ponuremu samopoczuciu jaki dziś mi doskwiera. Mam wrażenie że zbliżająca się śmierć nie dotknie jedynie przyrody ale również (jak zwykle) mojego prywatnego życia. Czy już teraz mogę mówić o sobie jako o bohaterze nieszczęśliwie romantycznym?

W tej epoce nikt nie był szczęśliwy. Życie romantyczne wcale nie było wesołe. Prowadzone było przez bohaterów niepotrafiących pogodzić się z rzeczywistością. Nie szukali oni alternatyw, zamartwiali się jedynie tym, że życie nie układa się po ich myśli. Pomijając już aspekt romantycznej miłości, która z dzisiejszą wizją "romantycznej miłości" nie ma nic wspólnego to egzystencja kreacji literackiej nigdy nie była łatwa. W moim przypadku pomimo tego, że życie również nie układa się po mojej myśli to jednak wciąż szukam alternatyw. Doceniam wszystko co mam jednak to nie jest powód by stać w miejscu- a jednak z nieznanych powodów siedzę w tym samym miejscu już długi czas. Szukanie wyjścia jest bardzo męczące.

W oczekiwaniu na magiczną godzinę "ok. 17" muszę zająć się czymś innym niż myślenie. Doskonale nada się do tego herbata z cukrem (obowiązkowo trzy płaskie łyżeczki) i plasterkiem cytryny. O prawdopodobnym negatywnym działaniu takiej receptury nigdy nie będę się rozpisywał. A jeśli godzina "ok. 17" będzie się dłużyć wezmę gorący prysznic na pobudzenie racjonalnego myślenia.

O tym co będzie pojawiać się na blogu opiszę w innym poście. Łamie stereotypy prowadzenia blogów w iście awangardowy sposób...