sobota, 14 lutego 2015

My Baby Loves To Dance (walentynki, marzenia, sztuka)

Powoli kończy się dzień nazwany potocznie Walentynkami. Osobiście nie lubię tego "święta" i zwykle w ramach buntu organizowałem z przyjaciółmi "Anty-walentynki" Spotykaliśmy się, dawaliśmy jakieś drobne prezenty, szliśmy na pizze i razem spędzaliśmy cały dzień złoszcząc się na szczęśliwe pary chodzące po całym mieście. Teraz czasy się zmieniły i każdy z nas kogoś ma zatem obchodzenie anty-walentynek jest trochę utrudnione. Musimy (a raczej chcemy/powinniśmy) spędzać ten dzień z naszymi drugimi połówkami. Tak było dziś. Niedawno wróciłem do domu i to świetna okazja by napisać kolejnego posta oraz wrzucić nowe/stare demo. 


My Baby Loves To Dance to bardzo szczególna piosenka. Została zainspirowana najważniejszą osobą w moim życiu. I dziś ten post oraz piosenkę dedykuję właśnie jej.

You can dance
To the rhythm of every bass
With your favorite shoes on legs
So I wanna dance with you

I can kiss
So don't look at other lips
I can show you all my tricks
Would you wanna dance with me?

Eye to eye
On the dancefloor
Can you teach me everything in the club?
Cause I wanna dance as
pretty as my baby used to dance

Step by step
Can't you loose it
They look at you when you're moving
You are better dancer
but I can't let someone dance with you

I like it
I want it
I need it




Ref:
My Baby loves to dance
My heart like a drum and it beats so fast
so carry on

(He loves to dance)
We're in the club and a DJ's playing
all night long

(He loves to dance)
You've got everything I like so you can
rock this track

He loves to dance, dance
dance, dance (he loves to dance)

That's right
Just dance

Play with me
With martini in your hand
Have you heard all what they say?
There is always someone else

Looking good
Is my way to stay by you
All that losers try be good
But for you I am the best

Boy you are
Phenomenal
You looking good with that hot stuff
Baby you are hotter
Than all assholes trying sold their shit

Bitches look
for your fire
But I'll never let them
Take that talent away from my babe

Ref:
My Baby loves to dance
My heart like a drum and it beats so fast
so carry on

(He loves to dance)
We're in the club and a DJ's playing
all night long

(He loves to dance)
You've got everything I like so you can
rock this track

He loves to dance, dance
dance, dance (he loves to dance)

I've got style, I've got songs
I've got boy, so everything they don't

I like it when he dance
I hope he wanna dance with me

Don't dance with other boys
I'm the one you should dance with

I've got the best jeans
And any bitch can't breake it
So keep your hands off
He only dance with me

I'll never give him back
no, no, no

Ref:
My Baby loves to dance
My heart like a drum and it beats so fast
so carry on

(He loves to dance)
We're in the club and a DJ's playing
all night long

(He loves to dance)
You've got everything I like so you can
rock this track

He loves to dance, dance
dance, dance (he loves to dance)

I want to dance with my baby
dance with my baby


Jestem marzycielem. Cały czas tworzę, publikuję oraz rozpowszechniam sztukę mając nadzieję, że ktoś to zauważy, polubi. Każdy marzy o sławie i ogromnych pieniądzach. Jednak dla mnie najważniejsze jest to by to co tworzę nie szło na marne. Moim marzeniem jest dotrzeć do ludzi, którzy chcieliby słuchać, czytać lub oglądać moją sztukę. Jeśli komuś spodoba się coś tak bardzo, że nie oderwie się od tego za szybko to będzie to dla mnie spełnienie marzeń. 

Ten blog ma pewną misję. Dzielić się z ludźmi sztuką nieznanych ludzi. Takich jak ja i Ty. To jest miejsce dla początkujących artystów i czekam na osoby chętne do promowania swojej twórczości. Evening Art to miejsce dla Ciebie.

Pozdrawiam wszystkich (ale w szczególności SINGLI), którzy zechcieli przeczytać kilka słów ode mnie. Życzę wszystkim udanego wieczoru!


wtorek, 10 lutego 2015

Kubki mojego projektu (oraz kilka słów ode mnie)

Witam wszystkich czytelników Evening Art. Mam nadzieję, że moje ostatnie opowiadanie przypadło wam do gustu. Obecnie pracuję nad kolejnym projektem więc obserwujcie i wypatrujcie nowe posty. Jestem obecnie w sytuacji mojego życia, w której wszystko wywróciło się do góry nogami. I to wszystko oczywiście przez decyzje, które podjąłem. "Nie taki święty" było opowiadaniem, które mówiło że skończysz tam gdzie prowadzi droga, którą wybrałeś. Zmierzam obecnie w niebezpieczne i nieznane czasy. Nie wiem co mnie czeka ale liczę, że znajdę moją Małą Ester gdzieś po drodze i nie zgubie się całkowicie. 

Ostatnio pracowałem nad pewnym projektem, o którym nic nikomu nie mówiłem. Mam wiele tajemnic ale tworze je by efekt końcowy zaskakiwał. Ostatnio jedynym pozytywnym wydarzeniem było sfinalizowanie produkcji kubków mojego projektu, który stworzyłem dla Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Lublinie. To drugi raz kiedy zostałem poproszony o współpracę i teraz pokaże kubki z całej współpracy z tą organizacją.

Pierwsze Kubki dla KSM



                                
                                      

 Kubki z okazji walentynek



 






Dodatkowo cały czas czekam na młodych artystów którzy chcieliby promować swoją sztukę. Evening Art to miejsce dla was! Wysyłajcie opowiadania, wiersze, piosenki, obrazy. Ten blog będzie żył dzięki wam. Będzie waszą sztuką. Pokażmy Polsce i całemu światu na co nas stać. Wszystko możecie wysyłać na mój mail mateusz.zieleznik@gmail.com

poniedziałek, 2 lutego 2015

"Nie taki święty" część IV (ostatnia) Rozgrzeszenie

Mam zaszczyt przedstawić ostatnią część cyklu "Nie taki święty" mojego autorstwa. Podsumowując moją pracę nad tym opowiadaniem pragnę powiedzieć kilka słów. Moje "dzieło" to tekst wypełniony symbolami, głębokimi przemyśleniami oraz ważną wiadomością do moich czytelników. Każdy popełnia błędy i każdy szuka swojego miejsca na ziemi. Mam nadzieję, że moja teoria na temat tego czy możliwe jest odnalezienie samego siebie w zimnym, nieznanym świecie oraz jakim bogactwem są przyjaciele okaże się dla was jasna a bohaterzy mojej historii idealnie wam ją opowiedzą.


Powyżej zamieszczam również moją autorską piosenkę "Not That Innocent" od której wszystko się zaczęło.

_________________________________


Razem z Ester ruszyliśmy w dalszą drogę. Pierwszy raz ktoś towarzyszył mi podczas podróży i nie były to demony przeszłości. Zdobyłem przyjaciela i doskonale o tym wiedziałem. Zaufanie to klucz do przyjaźni. A mój klucz i moje zaufanie oddałem właśnie tej małej dziewczynce. Była dla mnie darem, który wówczas wydawał się być błogosławieństwem.
Szliśmy długą polną drogą. Otaczała nas mgła, która z każdym krokiem bladła i chowała się w krzakach ułatwiając nam podróż. Trudno bowiem kroczy się w niepewnym świecie w niebezpiecznej mgle, która skrywa wszystko co może być kolejną przeszkodą.
Mijały minuty, towarzyszyła nam początkowo tylko cisza. Trzymaliśmy się za ręce i nie odzywaliśmy się, byliśmy zmęczeni i nie starczało nam siły na rozmowę. Ester uśmiechała się od czasu do czasu kiedy spoglądałem w jej niezwykłe oczy. Jednak z każdą dziesiątą minutą dziewczynka stawała się coraz bardziej blada, traciła swój blask i energię. Im bardziej słońce zachodziło i chowało się za granicą horyzontu tym bardziej Ester traciła siły. Zbliżała się noc więc uznałem to za coś zupełnie zwyczajnego. Zmęczenie brało górę i zbliżał się czas snu dla małej dziewczynki. Nie wiedziałem wówczas co czuje ten drobny organizm.
Zanim nastał wieczór znalazłem jaskinie w której mogliśmy się skryć. Przygotowałem dla Ester koc, rozpaliłem ognisko i nakryłem moją przyjaciółkę by nie było jej zimno.
  • Dziękuję- powiedziała cichutko dziewczynka.
  • Nie ma za co- odpowiedziałem i siadłem obok niej.
Ogień wypełniał czarne wnętrze jaskini ciepłem i światłem, blask płomieni padał na nas i rozświetlał nasze twarze. Teraz bardzo dokładnie mogłem przyglądać się Ester. Jej oczy błyszczały niczym drogocenne kamienie i nadal przykuwały uwagę ale jej twarz i jej usta straciły kolor. Dziewczynka wydawała się jakby smutna i przygnębiona. Zacząłem się o nią martwić.
  • Jesteś śpiąca droga Ester?
  • Nie, nie chce mi się spać- odpowiedziała bardzo spokojnie.
  • Może czegoś potrzebujesz? Chcesz coś zjeść?
  • Nie, dziękuję- odpowiedziała równie spokojnie co przedtem.
Nie wiedziałem co się dzieje. Ester odmawiała za każdym razem jak jej coś proponowałem. Mimo wszystko była spokojna i nie wyrażała swoją mową lub gestem smutek lub przytłoczenie. Jedyne co widziałem w jej oczach to zmęczenie a pomimo tego nie chciała iść spać.
  • Ester, opowiedz mi co się dzieje. Jak się czujesz
  • Dorianie, czuję się... dobrze...- spojrzała się na mnie- nie Dorianie, nie czuję się dobrze, wybacz
  • Co się dzieje? Powiedz mi.
  • Nie wiem. Czuję się bardzo źle. Jest mi ciężko. Czuję się bardzo ponuro gdzieś w środku. Jestem jak ta jaskinia, ale w mojej nie pali się już ognisko
Dziewczynka skierowała swój wzrok na płomień i zapatrzyła się w niego. Nic nie mówiłem bo doskonale czułem, że Ester chce mi jeszcze coś powiedzieć. Nie musiałem czekać długo aż ponownie zacznie opowiadać. Bardzo tego chciałem i słuchałem z uwagą, jednocześnie czułem strach i bałem się o moją małą przyjaciółkę.
  • Ten ogień jest bardzo groźny. Kiedy się zbliżysz to możesz się sparzyć. Ale my siedzimy przy tym ognisku i czujemy się dobrze, dzięki niemu nie marzniemy. Kiedy jednak ogień gaśnie nastaje ciemność i przychodzi mróz. Każdy ma swój ogień. Małe ognisko które pali się w środku jaskini. Czasem ognisko pali się bardzo długo a czasem szybko gaśnie. Mój płomyk powoli gaśnie i staję się coraz bardziej szara i zimna.
  • Droga Ester, nie mów tak. Jak mogę Ci pomóc?- uścisnąłem zimną dłoń dziewczynki.
  • Dorianie. Ty już mi pomogłeś. Potrzebowałam kogoś takiego jak Ty. Stałeś się moim przyjacielem i dzięki Tobie zrozumiałam, że nie jestem sama. Gdybyś nie zjawił się wtedy przy mojej huśtawce byłabym tam sama aż do końca. A teraz kiedy mój płomyk gaśnie jesteś przy mnie i trzymasz mnie za rękę.
Moje oczy pokryła cienka warstwa łez. Zacząłem rozumieć co się dzieje z moją małą Ester. Nie chciałem jej tracić i bałem się tego jednak nie chciałem pokazywać jej mojego lęku i słabości.
  • Opowiem Ci coś Dorianie. Też chce ofiarować Ci moje zaufanie i powiedzieć o tym co nie pozwala mi spokojnie spać.
  • Opowiedz mi zatem- szepnąłem do dziewczynki
  • Mój przyjacielu, moja droga nie była szczęśliwa. Była podobna do Twojej- samotna i zimna. Każdy miał kiedyś mamusię. Wiele dzieci mogło przytulać się do niej wieczorami i słuchać bajek. Ale niestety ja nie mogłam z tego korzystać. I to tylko moja wina- zamilkła na chwilę by po chwili znów przemówić.- Kiedy troszkę dorosłam i miałam więcej niż pięć lat dowiedziałam się, że aby zapalić moje ognisko mamusia musiała zgasić swoje. I nigdy nie spotkałam mamusi. Wiem, że jej płomyk pali się we mnie ale on jest już coraz słabszy i słabszy... Bardzo tęsknie za mamusią a teraz kiedy staję się coraz bardziej zimna i tracę swój kolor tęsknie jeszcze bardziej. Nie rozumiem dlaczego tak się stało. Przykro mi troszkę ale mam nadzieję, że kiedyś spotkam mamusię.
Z oczu popłynęły mi łzy. Strasznie współczułem małej Ester. Czułem się bezradny. Chciałem rozpalić jej ognisko na nowo ale wiedziałem, że to niemożliwe. Ja byłem skazany na samotność przez moją pychę i głupotę a ona? Ona była niewinna. Mała dziewczynka, która jest samotna... za nic.
Bystre oko mojej przyjaciółki wypatrzyło małą łzę spływającą po moim policzku.
  • Nie płacz Dorianie- powiedziała i z wysiłkiem wspięła się na moją szyję by pocałować mnie w policzek. Poczułem wówczas niebywałe ciepło. Ostatnie jakie zostało w jej małym ciałku.- Jesteś naprawdę bardzo uroczy. Jak już zniknę musisz iść dalej. Zdradzę Ci mały sekret.
  • Tak?- uśmiechnąłem się miło do Ester chociaż kolejna łza spływała mi po twarzy.
  • Chodź tu bliżej to Ci powiem- schyliłem się do ust dziewczynki i nastawiłem ucho.- Wszystko się ułoży- wyszeptała.
I nagle poczułem coś czego nie czułem nigdy wcześniej- ulgę. To były tylko słowa ale wiedziałem, że to prawda. Uwierzyłem jej. Dziewczynka osunęła się lekko i straciła siły. Objąłem ją mocno i trzymałem w ramionach już do końca. Z każdym oddechem mojej przyjaciółki jaskinia stawała się coraz bardziej czarna i zimna, ognisko powoli gasło podobnie jak jej wyjątkowy blask w oczach. Nagle z ciemnych czeluści wyłonił się sam Tyfon. Szedł spokojnym ale pewnym krokiem w naszą stronę a płomyk nadal gasną. Ogarnął mnie strach. Diabeł wyciągnął dłoń do małej Ester a ta chwyciła ją i wstała. W tym momencie rozległ się potężny grzmot, na zewnątrz rozpętała się burza. Deszcz obijał się o drzewa. Tyfon z Ester zaczęli kierować się w stronę wyjścia z jaskini. Zerwałem się szybko i chciałem odebrać mu moją przyjaciółkę. Ale wtem mężczyzna zatrzymał się i lekko obracając głowę w moim kierunku powiedział:
  • Każdy zmierza do miejsca, na które zasługuje. Moim zadaniem jest zabrać każdego tam gdzie powinien być. To nie ja decyduje o tym gdzie mam zaprowadzić Ciebie albo małą Ester. Kiedy przychodzi już czas cel jest jasny.
Zrozumiałem słowa Tyfona ale nie mogłem się z nimi pogodzić. On zabierał jedyną przyjaciółkę a ja nie mogłem nic zrobić. Diabeł i dziewczynka zniknęli w strugach deszczu, ognisko już całkowicie zgasło a ja zostałem sam w tej ciemnej jaskini płacząc za moją małą Ester.

[...]

To wszystko co mam do opowiedzenia. Każdy ma swoją historię, każdy tworzy swoją opowieść, każdy kieruję się do jakiegoś celu. Czasami nie jesteśmy świadomi tego, że ścieżki jakie obieramy zawsze mają swój koniec. I kiedy nasz ogień wygasa, stajemy się zimni i tracimy barwy nie ma już odwrotu. Zmierzamy prosto do celu na który sami pracowaliśmy. Gdzie jest teraz moja mała Ester? Mam nadzieję, że słucha teraz bajki na dobranoc w ramionach swojej mamy. A gdzie jestem ja? Nadal szukam swojej ścieżki. Ale jeśli teraz wybiorę dobrze to wiem jedno. „Wszystko się ułoży”.


K O N I E C

niedziela, 18 stycznia 2015

Wróciłem

Witam wszystkich bardzo serdecznie po dość długiej przerwie. Zaczyna się nowy rok. Mamy za sobą kilka dni 2015 roku, który będzie dla mnie jak i dla tego bloga rokiem pełnym przemian i osiągnięć. Zaczynam ten rok z nadzieją, że uda mi się osiągnąć to co sprawi, że uśmiechnę się tak samo jak na mojej pierwszej wystawie. Tęsknie za dreszczykiem emocji i uczuciami, które porównywalne są do euforii. Koniec roku 2014 był dla mnie dość ciężki. Nie czułem się dobrze, część mojej artystycznej duszy umarła i teraz rodzi się ponownie. Niczym feniks z popiołu. 

CO NOWEGO NA BLOGU?
(czyli postanowienia noworoczne)

  1. Otworzona została GALERIA gdzie zamieszczone są moje obrazy. Jak na razie postanowiłem, iż pokażę tam małą garstkę tego co mam w swoim portfolio. Jednak sukcesywnie będę dodawał coś ze starych dzieł i tych najnowszych. Zatem bacznie obserwujcie tą stronę by być na bieżąco!
  2. Już niedługo pojawi się OSTATNIA CZĘŚĆ opowiadania "Nie taki święty". Nie możecie tego przegapić!
  3. Równie szybko będziecie mogli przesłuchać nowe DEMO
  4. Zamierzam udoskonalać mojego bloga. Cały czas poszukuję nowych skórek na bloga by szata graficzna była bardziej estetyczna i przyjemna. Jeśli chcesz mi w tym pomóc proszę o KONTAKT
  5. Planuję rozszerzyć promowanie mojego bloga by dotarł on do szerszej publiczności
  6. Przede wszystkim mam zamiar odkrywać więcej talentów, które będą mogły zamieszczać tutaj swoje prace. Zatem jeśli tworzysz, malujesz, piszesz piosenki, opowiadania, wiersze bajki... cokolwiek. To zapraszam na "Evening Art". Swoje prace możecie wysyłać na mojego maila. Możecie liczyć na uczciwą współpracę.

A co u mnie? 

Rok 2015 zaczął się pod znakiem sztuki. Pierwsze tygodnie były dla mnie tygodniami twórczymi. Powstał pewien obraz, który wiele dla mnie znaczy i jest kamieniem milowym w mojej twórczości. Pierwszy poważny eksperyment z farbami akrylowymi uważam za udany.


"Matka w oknie" to obraz, który namalowałem pod wpływem mojego przyjaciela, który opowiedział mi bardzo prostą i śmieszną historię. Kiedy jego współlokator dostał na urodziny lornetkę, pewnego wieczora postanowili ją wypróbować. Stanęli zatem w oknie i zaczęli podglądać sąsiadów. Ich wzrok przykuła pewna kobieta, która siedziała przy stole, podpierając swoją głowę na której miała związane wałkami włosy. Kiedy namalowałem obraz i przyniosłem go do mieszkania mojego przyjaciela wszyscy byli w szoku. Przypomnieli sobie przedstawioną na obrazie scenę. Obraz oddałem im w prezencie i do dziś dekoruje pokój mojego przyjaciela.

Cały czas tworze i czeka mnie jeszcze dużo pracy. Zatem trzymajcie kciuki by wszystko poszło dobrze. Blog musi się rozwinąć, ja muszę się udoskonalać a marzenia czekają na realizację. Zatem obserwujcie mnie na "Evening Art"!