czwartek, 30 października 2014

You Don't Trust Me

Czy czułeś się kiedyś jak w klatce? Otoczony stalowymi kratami, które naciskają na Ciebie i nigdzie nie widzisz wyjścia? Kiedy znajdujesz się w trudnej sytuacji, szukasz pomocy, próbujesz zdobyć zaufanie i chcesz być usłyszany a nikt nie słyszy jesteś uwięziony. Problemy naciskają coraz bardziej i trudno jest wszystko poukładać. Każdy nie raz pewnie przeżywał to w swoim życiu. Obecnie ja przez to przechodzę i jest to najgorszy stan w jakim można się znaleźć. 

Nie mogę uciec nawet do sztuki. Nie mam na nią czasu oraz pomysłu. Ostatnio nic nie tworzę, raczej wracam do starych projektów. Ale nic nie rusza się do przodu. Wiem, że w moim przypadku to duży błąd. Już dawno temu zauważyłem zależność pomiędzy kryzysami twórczymi a moim życiem prywatnym. Kiedy przestaję tworzyć przestaję żyć. I to brutalna prawda. Moja sztuka umierała ostatnio bardzo powoli. Z początku przestałem malować, następnie przestawałem komponować aż w końcu zrozumiałem, że stoję cały czas w miejscu. Wiem jednak, że po obumarciu mojej twórczości zawsze nadchodzi wielki powrót i wtedy pokazuję na co mnie stać. Wiem, że tak będzie i tym razem. Odpowiedzi jednak na to jak z powrotem wrócić to tworzenia szukam w poprzednich projektach. Szukam natchnienia, iskierki, wyjątkowości, która mi pomoże. I tak oto odnalazłem bardzo fajną piosenkę, która prawie idealnie zresztą oddaje moją obecną sytuację. 



"You Don't Trust Me" to jedna z pierwszych piosenek jakie napisałem. Pochodzi z projektu Melody jednocześnie wiele dla mnie znaczy. Kiedyś przechodziłem bardzo ciężką sytuację z moimi przyjaciółmi. Brak zaufania niszczył nasze więzi i o tym jest ta piosenka. Historia w niej opisana jest tak naprawdę uniwersalna ponieważ zaufanie to wartość bezcenna. Dzięki niej żyjemy w spokoju i harmonii. Bez tego nie możemy tworzyć silnych więzi w rodzinie ani w związku. Zwykle najlepsze piosenki powstają w najtrudniejszych sytuacjach w moim życiu. You Don't Trust Me niewątpliwie jest piosenką z tego okresu.


czwartek, 23 października 2014

Podróże

To jest bardzo ciekawa pora roku. Ciekawy moment dnia. Siedzę sobie na parapecie mojego ogromnego okna, wdycham zimne powietrze i spoglądając od czasu do czasu na ulicę wspominam wczorajszy dzień. A był on jednym z najciekawszych w ostatnim czasie. Byłem w Warszawie na wycieczce klasowej i miałem okazję odwiedzić wiele galerii sztuki, które pozytywnie zaskoczyły mnie ekspozycjami. Zobaczyłem rzeczy, które widziałem pierwszy raz, poznałem pomysły, które mnie zadziwiły oraz poznałem zupełnie nowe miejsca, które sprawiły, że wcale nie chciałem wracać do domu. Żyję w mniejszym mieście niż Warszawa i to co tam zobaczyłem wywarło na mnie duże wrażenie. Ja zwykle nigdzie nie wyjeżdżam. Siedzę w domu i dalej niż do centrum się nie ruszam, gdyż nie stać mnie na wycieczki do innych regionów Polski. Jednak wykorzystuję każdą okazję jaka się nadarzy. I tak zrobiłem tym razem. 

Jestem artystą dlatego sztuka z jaką miałem styczność miała na mnie wielki wpływ. Bardzo spodobało mi się to co zobaczyłem. A widziałem wystawy z wielu dziedzin i epok zatem różnorodność była niemała. Poznałem wiele nowości, które bardzo mnie zainspirowały. Pobudziły we mnie chęć kreatywnego tworzenia. Dobrze było odświeżyć swój umysł i pooddychać nowym powietrzem, które na pewno mnie zmieni, ulepszy. 


Największe wrażenie wywarło na mnie nowe miasto. Wszystko tam było inne i cudowne. Nawet proste budynki były kilkanaście razy lepsze od tych, które widzę na co dzień. Wyobrażałem sobie jak by wyglądało moje życie w nowym mieście. Chciałbym poznać nowych ludzi, którzy ukształtowali by mnie na nowo. Prawdą jest, że otoczenie ma na nas bardzo duży wpływ. Szczególnie osoby dla nas ważne wywierają ogromny wpływ na nasze samopoczucie, światopogląd, życie oraz co za tym idzie- sztukę. Warto zatem ryzykować i rzucać się w nieznane. Ja zrobiłem to rok temu i... zrobiłem ogromny krok do przodu.


Uwielbiam zapach mrozu, który mi wówczas towarzyszył


Życie jest piękne, świat jest piękny ale mimo wszystko rzeczywistość jest cholernie skomplikowana. Czasami mamy wszystko, marzenia się spełniają, wierni przyjaciele stoją przy Tobie i powinieneś być szczęśliwy. Ale nie jesteś. To tak jakby... test. Dostajesz to czego chcesz i nagle okazuje się, że nie jesteś z tym szczęśliwy. I to jest forma podróży. Odwiedzasz nowe miasta, które bardzo chcesz zobaczyć ale niedługo potem jedziesz dalej ponieważ tu nie jest Ci dobrze. Uzyskanie świadomości pozwalającej na zobaczenie tego faktu nie jest zła. Szukamy szczęścia więc nie przestawajmy. Jednak trudno jest zaryzykować i wiem to. Najpierw spróbuję poszukać szczęścia tutaj gdzie jestem a potem będę musiał wyruszyć w kolejną podróż. To trochę smutne. 

"Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej". To prawda, jednak ja nadal poszukuję swojego miejsca na ziemi. Chcę podróżować i poznawać zupełnie nowe otoczenie oraz ludzi by odkryć to co będzie dla mnie prawdziwym domem. Wiem, że takie miejsce istnieje a skoro nie czuję się dobrze tu gdzie obecnie się znajduję to czas na poszukiwania.


sobota, 18 października 2014

Overthinking

Jak dobrze ponownie zasiąść przed klawiaturą laptopa i zacząć pisać kolejnego posta. Brak weny jest czasami dobijający. Jednak siedząc w kącie i zastanawiając się o czym chciałbym opowiedzieć wpadła mi do głowy pewna myśl. Przecież mam do opowiedzenia wiele rzeczy. Dziś napiszę o... "Overthinking"



Overthinking jest to projekt artystyczny nad którym obecnie pracuję. Projekt ten obejmuje wiele dziedzin sztuki. Przede wszystkim muzykę oraz obrazy ale również wiersze, bajki, fotografie i wszystko to dzięki czemu mogę wyrazić siebie. Jestem osobą o umyśle artysty, wszystko co robię jest w mniejszym lub większym stopniu próbą wyrazu tego co rodzi się w mojej głowie. Praca nad projektem jest bardzo ciekawym i tajemniczym doświadczeniem. Z biegiem dni, z każdym kolejnym dziełem dowiaduję się o sobie czegoś nowego, rozwijam się i staję się mądrzejszy. Bez wątpienia jest to mój najciekawszy projekt. 

Tworzenie sztuki nie zaczęło się od Overthking. Na początku było Melody* które zmieniło moje życie. Wtedy wiedziałem już kim chcę zostać. Bycie artystą stało się moim życiowym celem. Po zakończeniu pracy nad Melody zabrałem się za Overthinking. I po co to wszystko?

Efekty mojej pracy zaczęły być dostrzegane. Już za czasów Melody odnosiłem małe sukcesy ale wiem, że to dopiero początek. Muzyką z albumu Melody zainteresował się zespół, który napisał dla mnie recenzję mojej twórczości. Piosenki dostały pozytywne oceny. To była tylko zachęta do tworzenia. Niedawno na YouTube zamieściłem demo mojej piosenki, które udostępniłem w jednym z wcześniejszych postów. Mając nadzieję, że filmik dotrze do szerszej publiczności czekam na rezultaty mojego kroku. Ciężka praca nad piosenkami się opłaca ale mój największy sukces odniosłem dzięki... obrazom. Sztuka malowana została doceniona najbardziej o czym mogłem się przekonać na mojej pierwszej wystawie. 

Pewnego dnia miałem przyjemność poprowadzenia warsztatów artystycznych. Mogłem sam wybrać temat przewodni, ułożyć plan zajęć itd. Zatem skupiłem się na haśle "Ekspresja". Na zajęciach zachęcałem uczestników do wyrażania siebie, omówiliśmy znaczenie słowa "ekspresja" oraz jaką rolę słowo to odgrywa w naszym życiu. 



Warsztaty jakie miałem przyjemność poprowadzić były częścią większego projektu, który koordynował mój znajomy. Na podsumowaniu wszystkich jego części prace stworzone podczas zajęć znalazły się na małej wystawie. Tam poznałem przyszłego organizatora mojej przyszłej wystawy. I tak się zaczęło...

O samej wystawie opowiem kiedy indziej natomiast teraz zamieszczę relację z wydarzenia.


Tworzenie zawsze ma sens. Prędzej czy później ktoś zauważy naszą pracę i pomoże nam ją promować. Najważniejsze są chęci i zapał. Posiadanie marzeń jest paliwem, które nas rozwija. Ja wiem, że zajdę daleko, nigdy nie przestanę marzyć i tworzyć. Bo moją pasją jest spełnianie marzeń.

piątek, 10 października 2014

Szczęściarz

Pisanie bloga sprawia mi wielką przyjemność. Nareszcie to wygląda tak jak zawsze chciałem by wyglądało. A już nie raz się za to zabierałem. Jednak zawsze w przeszłości wyglądało to mniej więcej tak samo- ta sama szata graficzna, te same tematy i sposób wypowiadania się. A teraz dzięki Evening Art widzę, że się zmieniłem. W pewien sposób dojrzałem. Ale nie uważam to za oznakę starzenia się. Nawet samo słowo "dojrzewanie" nie kojarzy mi się absolutnie z mijającym czasem. To nie stało się naturalnie. Typ dojrzewania o jakim mówię to nic innego jak chęć bycia... szczęśliwym.


Żyjemy zwykle w swoich bezpiecznych strefach. Czasem nazwa jest myląca bo "azyl" jaki sobie budujemy nas blokuje i tym samym rani. Ograniczeni ścianami, które mają nas przed czymś bronić przypominają nam o tym, że jesteśmy bezradni i słabi. Nie potrafimy radzić sobie z własnymi lękami a co dopiero wyjść do ludzi i poznawać wielki świat, miliard razy większy niż nasz mały pokój. A tymi ścianami są: marzenia, zaufanie, miłość, przyjaciele, monotonia. Czasami takie proste rzeczowniki są silnymi barierami. Dlaczego? Dlatego, że boimy się spełniać marzenia, boimy się ufać lub ufamy za bardzo, przyzwyczajamy się do przyjaciół i nie szukamy nic innego, pozwalamy zawładnąć naszym życiem monotonii i uzależniamy się od miłości. Jednak nad tym wszystkim można zawładnąć jeśli tylko spojrzysz prawdzie w oczy, że pozbycie się ścian będzie dla nas korzystne. Kiedy zrozumiałem, że muszę się uwolnić pojąłem gdzie kryje się szczęście.

Zacząłem zastanawiać się nad tym dlaczego mając wszystko odczuwam uwierający brak czegoś. Nie potrafiłem odnaleźć luki i ją wypełnić. Błądziłem z kąta w kąt próbując znaleźć wyjście ale nic nie przypominało drzwi. Aż w końcu zrozumiałem, że sekret kryje się w najbanalniejszej ale również najtrudniejszej kwestii na świecie. Szczere pragnienie szczęścia. Potem leci z górki. Zrozumiałem, że to co mam to najcenniejszy skarb na świecie. I zamiast gonić ślepo za wygórowanymi marzeniami postanowiłem zrobić wszystko krok po kroku. Wcześniej chciałem od razu znaleźć się tam gdzie sobie wymyśliłem. Usilnie goniąc za celem bez żadnego planu popadałem w pogrążającą bezradność. Wchodząc w związki bez przyszłości starałem się wypełnić jakąś lukę aż nareszcie zaczekałem na kogoś właściwego. I dzięki temu jestem już prawie pół roku w wyjątkowym związku. Wiele rzeczy, które cały czas robimy stają się naszą codziennością, w której nie chcemy żyć. Ale zamiast usunąć problem wolimy pogrążać się w depresji. Kiedy uwolniłem się z tej klatki zacząłem się rozwijać. Odnoszę małe sukcesy w życiu prywatnym oraz spełniam marzenia i wszystko małymi kroczkami. Przy pomocy przyjaciół oraz wykorzystując wszystko co dało mi życie idę naprzód. 

Wygrałem życie kiedy napisałem Look Ahead. To dzięki tej piosence wszystko zrozumiałem. Od dziś nazywam siebie szczęściarzem.

"...For my pretty happy ending
I look ahead..."

wtorek, 7 października 2014

Gdzie się wszyscy podziali?

Jesień zaczyna się w tym roku od wyjątkowo malowniczej pogody, przeplatanej jak na razie tylko pojedynczymi szarymi dniami. To pocieszające ponieważ czerpie z takiej pogody dużo radości. Kiedy niebo jest błękitne a liście już złote, aż grzech nie wychodzić z domu. Jednak ja nie mam wyjścia. Siedzę cały czas gdyż nagle wszyscy znikli. Pozostała garstka najbliższych mi przyjaciół, którzy przecież nie mogą poświęcić mi każdego swojego dnia na spotkanie. Moje życie aż prosi się o kolejny przełom. Kiedy pojawia się promyk nadziei na coś co może zadecydować o wielkiej zmianie nagle gaśnie on w niewyjaśnionych okolicznościach. Jednak jestem bardzo cierpliwy oraz troszkę pracowity dlatego zamiast siedzieć na dupie i marnować czas wole siedzieć na dupie i tego czasu nie marnować. Ostatnio mam czas na naukę, pisanie bloga a jakiś czas temu dokończyłem pierwszą część mojego nowego projektu...


Uwielbiam tworzyć wszystko na co mam pomysł. To już takie moje małe hobby. Zamiast popadać w samotności w jakieś idiotyczne depresje wolę np. napisać piosenkę. Na to zajęcie poświęcam chyba najwięcej czasu. Pomimo tego, że wielkiego talentu do śpiewania nie mam a komponowanie podkładów muzycznych nie jest łatwe to jednak rozwijam się i to co dziś mam okazję posłuchać jest o niebo lepsze niż wcześniejsze projekty. 

Obecnie zajmowałem się pierwszą częścią nowego albumu zatytułowanego "Overthinking". O szczegółach opowiem przy następnej możliwej okazji. Nie uważam, żeby dziś był na to odpowiedni moment. Kiedy jestem gotowy na kolejny dzień w domu wolę spędzić go na pisaniu bloga oraz słuchaniu moich piosenek. Jedną z nich chcę się dziś podzielić.

Nosi ona taką samą nazwę co album i sądzę, że jest jednocześnie dobrą zapowiedzią pierwszej części mojego projektu. Opowiada zdecydowanie o definicji słowa Overthinking. "Nadmyślenie" jest to proces, który przeżywał każdy. Czy to podczas zauroczenia czy też podczas jakiś problemów. Myśli niepozwalające zasnąć, wędrujące po głowie i walczące ze sobą jak na wojnie to motyw albumu oraz tej piosenki.


"Overthinking"

People stand around me they want to watch me fall
Only you come closer wanting to hear my voice
Everybody laughting when I cry on my own
Only you are with me to hug me when I'm lost

I like the way you talk
Can you tell me what is truth?

Can you take me by the hand?
Don't you leave me in this place

I'm overthinking about you x2

I can't sleep without you when you're not next to me
Please don't leave me when you go out with friends to drink
I know you love dance and I wanna dance with you
You look pretty and I can't hide this beauty view

I know you've got good heart
Do you want share it with me?

You are so good to me
Is it treasure I can keep?

I'm overthinking about you x4

I've never meant to hurt with any single word
Many scars bleed on your heart it's not your foult
Sometimes you act like a fool and it makes me mad
Don't be scared my loves to strong to brake it that way

They want to stole your heart
But your heart belong to me

I've got no money but
I can give you my love, dear

I'm overthinking about you x8

Jak na razie moje piosenki chowane są do szuflady. Dziś jedną z nich umieściłem na Youtube i zobaczymy co się będzie dalej działo. Mam nadzieję, że demo Overthinking się spodoba. Dobranoc.

czwartek, 2 października 2014

Najlepsza sztuka pod słońcem

Ludzie skrywają w sobie ogromny potencjał. Każdy z nas przetrzymuje i gromadzi emocje. Dzięki różnym wydarzeniom pojawia się ich coraz więcej. Czasami są to emocje negatywne, czasem pozytywne ale każda ma ogromną wartość. Uczucia jakie się pojawiają są narzędziem do tworzenia tzw. s z t u k i. Wszystko co oglądamy w galeriach, telewizji, teatrze itp. pojawiło się najpierw w sercu jako jakieś uczucie, następnie natchnienie aż nareszcie powstał pomysł i praca nad nim. Zatem wszystko zaczyna się w naszym wnętrzu. 

Najlepsze w sztuce jest to, że każdy z nas może ją tworzyć. Moja definicja tego pojęcia jest prosta. Sztuka pojawia się wtedy kiedy coś co tworzysz ma dla Ciebie ogromną wartość, pojawia się z natchnienia i ma za zadanie pokazać kawałek Ciebie.

Jestem poszukiwaczem tzw. "sztuki niezależnej". Uwielbiam podziwiać to co tworzą nieznani nikomu ludzie. Tworzą oni prosto z serca, w sposób szczery i przez to- najlepszy. Dzieła spod ręki początkujących artystów mają w sobie niepowtarzalny urok. Nie są tworzone dla nikogo innego jak zwykle dla siebie. Są nośnikiem emocji i czystego natchnienia. Są po prostu sztuką w najczystszej postaci. Chcę by na moim blogu często pojawiały się dzieła, które w jakiś stopniu mnie urzekły mając nadzieję, że urzekną również moich czytelników.

Zaprezentuję teraz wiersz mojego przyjaciela. Ten młody poeta piszę bardzo chwytliwe i schludne wiersze, włada słowem niczym pędzlem budując spójną i elegancką kompozycję. Często pisze dla znajomych, którzy proszą go o krótkie wiersze zadedykowane im lub ich bliskim. Oto jeden z nich:

 Mateusz Wulczyński : (bez tytułu)

Gdy srebrzystym blaskiem księżyca znużony 
Wtuliłem się w fale białej pościeli
Miałem sen piękny, sen nie wyśniony
Nawiedził mnie demon a wygląd miał anieli.
Nagie jej piersi złotowłosem przykryte 
Mą duszę wabiły szeptem
Nogi jej długie mgłą spowite
Ku mnie zbliżały się dreptem.
Reszta jej ciała jest tajemnicą 
Spowita pod grubą zasłoną
O kusicielska ma Anielico!
Twarz twa wydaje mi się znajomą.
Tyś tą jest co serca niewinnym łamie
Oplatając ich sobie wokół palca
Spojrzenia przyciągasz zazdrosnych panien
Gdy potężnych chłopów zamieniasz w malca.
Lecz ja Ci nie ulegnę
Do stóp nie będę padał
Bo z fantazji tak zwiewnej 
Nic bym nie dostawał.


Wiersz zamieszczony wyżej nie mógł nie pojawić się w dzisiejszym poście. Jest to jedno z moich ulubionych dzieł jakie stworzył zatem musiałem się nim z wami podzielić. Wiersze są jedną z najczęstszych form wyrażania siebie. Jednak do tworzenia tak zgrabnych kompozycji lirycznych trzeba mieć prawdziwy talent. Kolejną dziedziną sztuki jest muzyka, w której wielu amatorów i początkujących artystów może się sprawdzić. Przygotowałem dla was dwa utwory, które urzekają swoją prostotą i ciepłym brzmieniem. Zapraszam do posłuchania: 

                

Tworzenie jest bardzo ważne. Moim zdaniem uwalnia to co musi wydostać się na zewnątrz. Pomaga poznać siebie oraz rozwija nasze zdolności, umysł oraz wrażliwość. Moim mottem podczas tworzenia jest "Uwolnij swój ból i podziwiaj jego piękno". Pozwalam swoim brzydkim emocjom przeobrazić się w motyla i zadziwiać ludzi swoim pięknem. Tworzę głównie wtedy kiedy jest mi źle, ponieważ dzięki temu pozbywam się tego co mnie nurtuje i wykorzystuje to do lepszych celów. Sztuka odgrywa ogromną rolę w moim życiu. Chcę podzielić się tym co sam się o niej nauczyłem z innymi ludźmi. I tutaj pojawia się idea założenia bloga: podzielić się z ludźmi moją miłością do tworzenia.


Idę po herbatkę...