piątek, 10 października 2014

Szczęściarz

Pisanie bloga sprawia mi wielką przyjemność. Nareszcie to wygląda tak jak zawsze chciałem by wyglądało. A już nie raz się za to zabierałem. Jednak zawsze w przeszłości wyglądało to mniej więcej tak samo- ta sama szata graficzna, te same tematy i sposób wypowiadania się. A teraz dzięki Evening Art widzę, że się zmieniłem. W pewien sposób dojrzałem. Ale nie uważam to za oznakę starzenia się. Nawet samo słowo "dojrzewanie" nie kojarzy mi się absolutnie z mijającym czasem. To nie stało się naturalnie. Typ dojrzewania o jakim mówię to nic innego jak chęć bycia... szczęśliwym.


Żyjemy zwykle w swoich bezpiecznych strefach. Czasem nazwa jest myląca bo "azyl" jaki sobie budujemy nas blokuje i tym samym rani. Ograniczeni ścianami, które mają nas przed czymś bronić przypominają nam o tym, że jesteśmy bezradni i słabi. Nie potrafimy radzić sobie z własnymi lękami a co dopiero wyjść do ludzi i poznawać wielki świat, miliard razy większy niż nasz mały pokój. A tymi ścianami są: marzenia, zaufanie, miłość, przyjaciele, monotonia. Czasami takie proste rzeczowniki są silnymi barierami. Dlaczego? Dlatego, że boimy się spełniać marzenia, boimy się ufać lub ufamy za bardzo, przyzwyczajamy się do przyjaciół i nie szukamy nic innego, pozwalamy zawładnąć naszym życiem monotonii i uzależniamy się od miłości. Jednak nad tym wszystkim można zawładnąć jeśli tylko spojrzysz prawdzie w oczy, że pozbycie się ścian będzie dla nas korzystne. Kiedy zrozumiałem, że muszę się uwolnić pojąłem gdzie kryje się szczęście.

Zacząłem zastanawiać się nad tym dlaczego mając wszystko odczuwam uwierający brak czegoś. Nie potrafiłem odnaleźć luki i ją wypełnić. Błądziłem z kąta w kąt próbując znaleźć wyjście ale nic nie przypominało drzwi. Aż w końcu zrozumiałem, że sekret kryje się w najbanalniejszej ale również najtrudniejszej kwestii na świecie. Szczere pragnienie szczęścia. Potem leci z górki. Zrozumiałem, że to co mam to najcenniejszy skarb na świecie. I zamiast gonić ślepo za wygórowanymi marzeniami postanowiłem zrobić wszystko krok po kroku. Wcześniej chciałem od razu znaleźć się tam gdzie sobie wymyśliłem. Usilnie goniąc za celem bez żadnego planu popadałem w pogrążającą bezradność. Wchodząc w związki bez przyszłości starałem się wypełnić jakąś lukę aż nareszcie zaczekałem na kogoś właściwego. I dzięki temu jestem już prawie pół roku w wyjątkowym związku. Wiele rzeczy, które cały czas robimy stają się naszą codziennością, w której nie chcemy żyć. Ale zamiast usunąć problem wolimy pogrążać się w depresji. Kiedy uwolniłem się z tej klatki zacząłem się rozwijać. Odnoszę małe sukcesy w życiu prywatnym oraz spełniam marzenia i wszystko małymi kroczkami. Przy pomocy przyjaciół oraz wykorzystując wszystko co dało mi życie idę naprzód. 

Wygrałem życie kiedy napisałem Look Ahead. To dzięki tej piosence wszystko zrozumiałem. Od dziś nazywam siebie szczęściarzem.

"...For my pretty happy ending
I look ahead..."

0 komentarze:

Prześlij komentarz